37 ŁÓDZKIE SPOTKANIA TEATRALNE W OPOCZNIE – DZIEŃ PIERWSZY
28.10.2014
zdjęcie

24
października na deskach Miejskiego Domu Kultury w Opocznie gościł
Teatr Formy z Wrocławia ze spektaklem „Ulica Krokodyli”

I
choć „Ulica Krokodyli” to spektakl oparty na motywach
opowiadania Bruno Schulza pod tym samym tytułem, znalazły się w
nim odniesienia do innych, znanych z prozy Schulza motywów i
postaci, tworząc specyficzny kolaż. Teatr Józefa Markockiego
osadza opowieść w stylistyce opartej na plastyce ruchu, tworząc
ciąg żywych obrazów. Ruch staję się alternatywą dla słowa,
które niekiedy zbyt dosłowne, nie zostawia miejsca na metaforę.
Początek spektaklu jest spokojny, z wyraźnym, powtarzalnym rytmem w
jakim poruszają się poszczególne postacie. Ten zrytmizowany ruch
buduje i określa każdego z bohaterów. „Ulica Krokodyli”
rozpoczyna się od wejścia tajemniczego mężczyzny, niosącego
lampę kolejową. Słabe światło przemieszcza się wraz z postacią,
wyławiając z mroku kolejne elementy scenografii. Widzimy łóżko z
wiszącą na stelażu klatką, stół, krzesła i niezwykłe okno
(lustro?). Ta postać symbolizująca Czas zdaje się powoływać do
życia pozostałych bohaterów i inicjować ciąg dalszych zdarzeń.
Oczom widzów ukazuje się scena z życia rodzinnego. Pojawia się
stara, schorowana matka, poruszająca się charakterystycznym
kuśtykającym krokiem, spod zmiętej, brudnej pościeli wyłania się
chory, żyjący we wnętrzu własnej głowy ojciec, dalej główny
bohater – słaby, wylękniony i stłamszony przez rodzinę i
wreszcie Adela – symbol dominujące kobiecej energii seksualnej. W
kolejnej scenie pojawia się manekin, będący, według Schulza,
alegorią współczesnego człowieka. Po pierwszej, toczącej się
sennie, scenie tempo spektaklu staje się szybsze, bardziej
dynamiczne. Z rodzinnego domu przenosimy się do zakładu
krawieckiego, by w chwilę później obserwować hałaśliwą i mocno
przerysowaną scenę inicjacji seksualnej głównego bohatera.
Czerwone łóżko staje się pułapką bez wyjścia. Z jednej strony
czyha ubrana w czerń femme fatale, z drugiej delikatna, eteryczna
kobieta. Cała trójka, jakby za sprawą diabelskich sztuczek,
zaczyna wykonywać zautomatyzowany erotyczny taniec a piękna
oniryczna scena zmienia się w senny koszmar. Ta scena jest
odzwierciedleniem obsesji samego Schulza, fantazji na temat dominy,
tłamszącej mężczyznę. W sposobie budowania kobiecych postaci
widać wyraźnie inspiracje teatrem Tadeusza Kantora. I podobnie jak
u Kantora
„Ulica
Krokodyli” Teatru Formy, nie ma klasycznej fabuły. W zasadzie jest
to ciąg udramatyzowanych ruchomych obrazów, wizji sceniczno –
plastyczno-muzycznych, płynnie zmieniających się scen. Tworzą
niezwykły plastyczny świat, w którym wspomnienia z dzieciństwa,
te zaś mieszają się tu z uniwersalnymi symbolami, subtelnymi
metaforami i chwilami natrętną dosłownością… Po spektaklu
odbyła się dyskusja „Kontynuatorzy i aroganci” oraz Spotkanie z
Artystami.
     

zdjęcia: Edward Zagdański                                                                                                                                  

 

24
października na deskach Miejskiego Domu Kultury w Opocznie gościł
Teatr Formy z Wrocławia ze spektaklem „Ulica Krokodyli”

I
choć „Ulica Krokodyli” to spektakl oparty na motywach
opowiadania Bruno Schulza pod tym samym tytułem, znalazły się w
nim odniesienia do innych, znanych z prozy Schulza motywów i
postaci, tworząc specyficzny kolaż. Teatr Józefa Markockiego
osadza opowieść w stylistyce opartej na plastyce ruchu, tworząc
ciąg żywych obrazów. Ruch staję się alternatywą dla słowa,
które niekiedy zbyt dosłowne, nie zostawia miejsca na metaforę.
Początek spektaklu jest spokojny, z wyraźnym, powtarzalnym rytmem w
jakim poruszają się poszczególne postacie. Ten zrytmizowany ruch
buduje i określa każdego z bohaterów. „Ulica Krokodyli”
rozpoczyna się od wejścia tajemniczego mężczyzny, niosącego
lampę kolejową. Słabe światło przemieszcza się wraz z postacią,
wyławiając z mroku kolejne elementy scenografii. Widzimy łóżko z
wiszącą na stelażu klatką, stół, krzesła i niezwykłe okno
(lustro?). Ta postać symbolizująca Czas zdaje się powoływać do
życia pozostałych bohaterów i inicjować ciąg dalszych zdarzeń.
Oczom widzów ukazuje się scena z życia rodzinnego. Pojawia się
stara, schorowana matka, poruszająca się charakterystycznym
kuśtykającym krokiem, spod zmiętej, brudnej pościeli wyłania się
chory, żyjący we wnętrzu własnej głowy ojciec, dalej główny
bohater – słaby, wylękniony i stłamszony przez rodzinę i
wreszcie Adela – symbol dominujące kobiecej energii seksualnej. W
kolejnej scenie pojawia się manekin, będący, według Schulza,
alegorią współczesnego człowieka. Po pierwszej, toczącej się
sennie, scenie tempo spektaklu staje się szybsze, bardziej
dynamiczne. Z rodzinnego domu przenosimy się do zakładu
krawieckiego, by w chwilę później obserwować hałaśliwą i mocno
przerysowaną scenę inicjacji seksualnej głównego bohatera.
Czerwone łóżko staje się pułapką bez wyjścia. Z jednej strony
czyha ubrana w czerń femme fatale, z drugiej delikatna, eteryczna
kobieta. Cała trójka, jakby za sprawą diabelskich sztuczek,
zaczyna wykonywać zautomatyzowany erotyczny taniec a piękna
oniryczna scena zmienia się w senny koszmar. Ta scena jest
odzwierciedleniem obsesji samego Schulza, fantazji na temat dominy,
tłamszącej mężczyznę. W sposobie budowania kobiecych postaci
widać wyraźnie inspiracje teatrem Tadeusza Kantora. I podobnie jak
u Kantora
„Ulica
Krokodyli” Teatru Formy, nie ma klasycznej fabuły. W zasadzie jest
to ciąg udramatyzowanych ruchomych obrazów, wizji sceniczno –
plastyczno-muzycznych, płynnie zmieniających się scen. Tworzą
niezwykły plastyczny świat, w którym wspomnienia z dzieciństwa,
te zaś mieszają się tu z uniwersalnymi symbolami, subtelnymi
metaforami i chwilami natrętną dosłownością… Po spektaklu
odbyła się dyskusja „Kontynuatorzy i aroganci” oraz Spotkanie z
Artystami.
     

zdjęcia: Edward Zagdański                                                                                                                                  

 

zdjecie
37 ŁÓDZKIE SPOTKANIA TEATRALNE W OPOCZNIE – DZIEŃ PIERWSZY
poprzedni Wpis
WYSTAWA „NIE TYLKO PETANKA… W KRĘGU HAFTÓW REGIONALNYCH. ŁOWICKIE”
następny Wpis