ŁÓDZKIE SPOTKANIA TEATRALNE W ŁOWICZU
07.10.2014
zdjęcie

Dwudniowa obecność ŁST w Łowiczu to niewątpliwie święto dobrego, myślącego i skłaniającego do myślenia teatru. W dwóch, różnych obrazach, artyści dotknęli tematu wojny. 

 


Z jednej strony
wojna widziana jest oczami dziecka – jako zaklęcie, które pozbawia
świat kolorów i dzieli ludzi na czarnych i białych panów (Teatr
PST „Rowerek”), z drugiej, w pełni świadoma – widziana
oczami dorosłego, jako doświadczenie wszechogarniającej i
niszczącej na poziomie duchowym, emocjonalnym, intelektualnym i
cielesnym, destrukcji (Teatr InZhest „KI-NO”).

Spektakl
„Rowerek” w wykonaniu Teatru PST z Łodzi prezentowany był
podczas tegorocznych Łódzkich Spotkań Teatralnych już po raz
trzeci, jednak wciąż budzi szacunek i podziw dla dojrzałości
aktorskiej 13-letniego Kacpra Olszewskiego. Na prawie pustej scenie,
z bardzo skromną scenografią w tle, toczy się opowieść o jednym
z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach ludzkości. Jednak
„Rowerek” przenosi nas w zupełnie inny wymiar, pokazując wojnę
i opowiadając o niej z perspektywy dziecka. To, dla dorosłych
widzów, niezwykłe doświadczenie. Drzwi do dziecięcego świata, na
co dzień zamknięte, za sprawą świetnego tekstu Michała Rusinka,
dobrej pracy reżysera i niezwykłego talentu Kacpra Olszewskiego,
otworzyły się przed oczami dorosłej publiczności, żeby pokazać
inny wymiar wojny. Walki, którą toczą dorośli, ale która zmienia
świat dzieci. Bohater spektaklu zadaje najistotniejsze pytania – o
sens wojny, o istnienie na świecie dobra i zła, o ludzi i ich
zachowania w sytuacjach ekstremalnych. Zadawane nie wprost, wplecione
w sceniczną rzeczywistość, chwilami dziecinnie naiwne, nabierają
szczególnego znaczenia i każą nam, zastanawiać się nad sobą.

Inną,
„dorosłą” wojnę, zobaczyli widzowie w spektaklu „KI-NO”
białoruskiej, niezależnej grupy InZhest.

Na
scenie, w środku symbolicznego apokaliptyczne obrazu, pojawia się
samotny tancerz. Zmęczony, z cierpieniem malującym się na twarzy,
zapisanym w ciele i w gestach, staje się symbolem ludzkości. W tle,
na białym ekranie, oglądamy dynamicznie zmontowane obrazy wojny,
fragmenty filmów dokumentalnych, fabularnych i zdjęć. Te mocne,
brutalne obrazy, którym towarzyszy głośna i ostra muzyka, to
sceniczna rzeczywistość, na tle której toczy się odwieczna walka
dobra ze złem. Po kilkunastu minutach na białym ekranie pojawia się
postać (dyktatora ?), której spowolnione gesty kontrastują z
narastającym na scenie chaosem. Te dwie, skrajnie różne
rzeczywistości, sceniczna i filmowa jeszcze bardziej potęgują
wrażenie szaleństwa. Celowy zabieg, który miał nas wyrwać z
poczucia bezpieczeństwa, sprowokować do zastanowienia i zadawania
pytań, to kulminacyjny punkt spektaklu. Po nim następuję
symboliczna scena, podczas której rodzi się dobro i piękno.
Towarzyszy jej śpiewana na żywo stara, białoruska pieśń
opowiadająca o trzech aniołach niosących duszę, duszę tak ciężka
od grzechu, że nie może trafić do nieba… A niebo choć jest
nieskończenie piękne, pozostaje puste… I chyba właśnie ta pieśń
jest pointą obu spektakli, które choć operują różnymi środkami
wyrazu, dotykają najgłębszej istoty człowieczeństwa. Być może
w naszym świecie dobro nie może istnieć bez zła a to co piękne i
czyste rodzi się w bólu i doświadczaniu tragedii.

Po
obu spektaklach odbyły się dyskusje i spotkania z artystami.

Dwudniowa obecność ŁST w Łowiczu to niewątpliwie święto dobrego, myślącego i skłaniającego do myślenia teatru. W dwóch, różnych obrazach, artyści dotknęli tematu wojny. 

 


Z jednej strony
wojna widziana jest oczami dziecka – jako zaklęcie, które pozbawia
świat kolorów i dzieli ludzi na czarnych i białych panów (Teatr
PST „Rowerek”), z drugiej, w pełni świadoma – widziana
oczami dorosłego, jako doświadczenie wszechogarniającej i
niszczącej na poziomie duchowym, emocjonalnym, intelektualnym i
cielesnym, destrukcji (Teatr InZhest „KI-NO”).

Spektakl
„Rowerek” w wykonaniu Teatru PST z Łodzi prezentowany był
podczas tegorocznych Łódzkich Spotkań Teatralnych już po raz
trzeci, jednak wciąż budzi szacunek i podziw dla dojrzałości
aktorskiej 13-letniego Kacpra Olszewskiego. Na prawie pustej scenie,
z bardzo skromną scenografią w tle, toczy się opowieść o jednym
z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach ludzkości. Jednak
„Rowerek” przenosi nas w zupełnie inny wymiar, pokazując wojnę
i opowiadając o niej z perspektywy dziecka. To, dla dorosłych
widzów, niezwykłe doświadczenie. Drzwi do dziecięcego świata, na
co dzień zamknięte, za sprawą świetnego tekstu Michała Rusinka,
dobrej pracy reżysera i niezwykłego talentu Kacpra Olszewskiego,
otworzyły się przed oczami dorosłej publiczności, żeby pokazać
inny wymiar wojny. Walki, którą toczą dorośli, ale która zmienia
świat dzieci. Bohater spektaklu zadaje najistotniejsze pytania – o
sens wojny, o istnienie na świecie dobra i zła, o ludzi i ich
zachowania w sytuacjach ekstremalnych. Zadawane nie wprost, wplecione
w sceniczną rzeczywistość, chwilami dziecinnie naiwne, nabierają
szczególnego znaczenia i każą nam, zastanawiać się nad sobą.

Inną,
„dorosłą” wojnę, zobaczyli widzowie w spektaklu „KI-NO”
białoruskiej, niezależnej grupy InZhest.

Na
scenie, w środku symbolicznego apokaliptyczne obrazu, pojawia się
samotny tancerz. Zmęczony, z cierpieniem malującym się na twarzy,
zapisanym w ciele i w gestach, staje się symbolem ludzkości. W tle,
na białym ekranie, oglądamy dynamicznie zmontowane obrazy wojny,
fragmenty filmów dokumentalnych, fabularnych i zdjęć. Te mocne,
brutalne obrazy, którym towarzyszy głośna i ostra muzyka, to
sceniczna rzeczywistość, na tle której toczy się odwieczna walka
dobra ze złem. Po kilkunastu minutach na białym ekranie pojawia się
postać (dyktatora ?), której spowolnione gesty kontrastują z
narastającym na scenie chaosem. Te dwie, skrajnie różne
rzeczywistości, sceniczna i filmowa jeszcze bardziej potęgują
wrażenie szaleństwa. Celowy zabieg, który miał nas wyrwać z
poczucia bezpieczeństwa, sprowokować do zastanowienia i zadawania
pytań, to kulminacyjny punkt spektaklu. Po nim następuję
symboliczna scena, podczas której rodzi się dobro i piękno.
Towarzyszy jej śpiewana na żywo stara, białoruska pieśń
opowiadająca o trzech aniołach niosących duszę, duszę tak ciężka
od grzechu, że nie może trafić do nieba… A niebo choć jest
nieskończenie piękne, pozostaje puste… I chyba właśnie ta pieśń
jest pointą obu spektakli, które choć operują różnymi środkami
wyrazu, dotykają najgłębszej istoty człowieczeństwa. Być może
w naszym świecie dobro nie może istnieć bez zła a to co piękne i
czyste rodzi się w bólu i doświadczaniu tragedii.

Po
obu spektaklach odbyły się dyskusje i spotkania z artystami.

zdjecie
71.WIECZÓR PRZEWODNICKI
poprzedni Wpis
ŁÓDZKIE SPOTKANIA TEATRALNE W ŁOWICZU
następny Wpis