Festiwal Rockowanie to wydarzenie, którego nie możecie przegapić. Czekają na was możliwości zaprezentowania i promocji swojej twórczości, a także szanse na zdobywanie doświadczenia i naukę czegoś nowego podczas konkurowania z innymi zespołami.
Prześlijcie swoje zgłoszenia do 5 marca pocztą lub drogą mailową z dopiskiem „Rockowanie”. Spośród nadesłanych propozycji wybierzemy najlepsze zespoły i zaprosimy je do udziału w przesłuchaniach eliminacyjnych i koncercie finałowym, który odbędzie się 12 kwietnia w Łódzkim Domu Kultury.
Do wygrania 2500 złotych i sesja nagraniowa wraz z promocją medialną.
Regulamin wraz z kartą zgłoszenia do pobrania w załącznikach.
Przesłuchania eliminacyjne będą odbywały się w 6 instytucjach:
- Łódzki Dom Kultury [22 marca]
- Wieluński Dom Kultury [23 marca]
- Miejski Dom Kultury w Radomsku [23 marca]
- Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach [24 marca]
- Miejskie Centrum Kultury w Bełchatowie [29 marca]
- Kutnowski Dom Kultury [30 marca]
Zapraszamy!
Adres Biura Organizacyjnego:
Łódzki Dom Kultury
Rockowanie w ŁDK
90 – 113 Łódź, ul. Traugutta 18
mail: rockowanie@ldk.lodz.pl
Koordynatorzy:
Michał Karkusiński, tel.: 605 048 595, rockowanie@ldk.lodz.pl
Sandra Frątczak, tel.: 504 941 503, s.fratczak@ldk.lodz.pl
Mocne, gitarowe riffy, nastrojowe ballady, niebanalne teksty i cała gama rockowego brzmienia. To wszystko działo się podczas finału Festiwalu Rockowanie w Łódzkim Domu Kultury. Za nami już druga edycja muzycznego wydarzenia. I dużo, i mało, by mówić o randze festiwalu. – Rockowanie rozwija się i ma już ogólnopolski zasięg. Zgłosiło się do nas ponad 70 zespołów z całego kraju, a nawet jeden z Ukrainy. Od lat obserwuję rynek muzyczny i dostrzegam zapotrzebowanie na tego typu imprezy. W samej Łodzi działa ponad 300 zespołów. Niektórym się udało, inni grają po salach prób. Nasz konkurs daje szansę grupom, które rokują na przyszłość – wyjaśnia Michał Karkusiński, pomysłodawca wydarzenia z ŁDK-u, a zarazem klawiszowiec w zespole Freeks.Kolejne Rockowanie za rok, ale my nie żegnamy się ze zwycięzcami i uczestnikami konkursu. Będziemy pisać, co u nich słychać i gdzie koncertują. Odwiedzajcie nas on-line, na FB (https://www.facebook.com/kalejdoskopkulturalnyreymont) i czytajcie w drukowanej wersji „Kalejdoskopu” (miesięcznik dostępny w kioskach, Empikach i na portierni Łódzkiego Domu Kultury).
Justyna Muszyńska-Szkodzik
III EDYCJA FESTIWALU MUZYCZNEGO ROCKOWANIE
Bogdan Sobieszek

GŁOŚNY FINAŁ Z ROCKOWYM BRZMIENIEM W ŁDK
Jury w składzie: Andrzej Zarzecki, Jan Targowski, Jakub Wielgus, Przemysław Hachorkiewicz, Michał Karkusiński, Przemysław Kuczyński, po długich i burzliwych obradach wybrało najlepszych z najlepszych.
I miejsce przyznano zespołowi Maze of Sound. Zespół zagra koncert w studio Radia Łódź, który zostanie wyemitowany na antenie oraz zarejestrowany i wydany w postaci płyty „live”. Oprócz tego czeka go jeszcze występ podczas Mixera Regionalnego 2014 na dużej scenie, promocja medialna na łamach Dziennika Łódzkiego oraz Radia Łódź i sesja zdjęciowa wykonana przez studio FABRYKA z Łodzi.
II miejsce otrzymał zespół Manuka. Z tym wyróżnieniem wiąże się ekspresowa sesja nagraniowa w Radiu Łódź (jeden utwór), występ podczas Mixera Regionalnego 2014 na dużej scenie i promocja na łamach Dziennika Łódzkiego oraz Radia Łódź.
III miejsce: występ podczas Mixera Regionalnego 2014 na scenie ŁDK i promocję na łamach Dziennika Łódzkiego oraz Radia Łódź zdobył zespół z Wielunia Co z Tego.
Zwycięzcom gratulujemy i mamy nadzieje, że wkrótce zobaczymy ich na największych scenach! Koncert eliminacyjny zwieńczył występ zespołu „Normalsi”, który zgodził się zagrać gościnnie. Parkiet sali kolumnowej wypełnił się tańczącą spontanicznie publicznością. W piątkowy wieczór Łódzki Dom Kultury stał się królestwem muzyki i rocka.
Koncerty Rockowania
Poznaliśmy zwycięzcę „Rockowania w sieci”
Na drugim miejscu znalazł się zespół Hethet. Jury trzecie miejsce przyznało kapeli The Mind Seekers.
Warsztaty muzyczne w sieci
Punky Reggae Live 2020
Rockowanie. Gramy Ciechowskiego!
Krzyk zwycięstwa
Wyniki I etapu festiwalu „Rockowanie”
Rogucki Solo / KRÓL Solo
Rusza VI Festiwal „Rockowanie”
Koncerty Rockowania
Poznaliśmy zwycięzcę „Rockowania w sieci”
Na drugim miejscu znalazł się zespół Hethet. Jury trzecie miejsce przyznało kapeli The Mind Seekers.
Warsztaty muzyczne w sieci
Punky Reggae Live 2020
Rockowanie. Gramy Ciechowskiego!
Krzyk zwycięstwa
Wyniki I etapu festiwalu „Rockowanie”
Rogucki Solo / KRÓL Solo
Rusza VI Festiwal „Rockowanie”
Farben Lehre akustycznie
PROG THE NIGHT IV
Rockowanie – gramy Brylewskiego!
Punky Regge Live 2018
Grażyna Łobaszewska – piosenki z duszą
GŁOŚNY FINAŁ Z ROCKOWYM BRZMIENIEM W ŁDK
Znamy kolejnych uczestników finału festiwalu ROCKOWANIE
Zespół RAIL laureatem kolejnych przesłuchań rejonowych!
Po eliminacjach rejonowych w Kutnie
Ostatnie przesłuchania rejonowe w ramach Festiwalu Rockowanie!
Kolejny laureat przesłuchań rejonowych festiwalu ROCKOWANIE
Kolejne eliminacje do Festiwalu Rockowanie!
PIERWSZE KONCERTY ELIMINACYJNE W RADOMSKU ORAZ BEŁCHATOWIE!
JUSTYNA JARY ZWYCIEZCĄ ROCKOWANIE. GRAMY MAANAM
MAANAM – KTO WYGRA FESTIWAL?
UWAGA! Wydłużamy czas na zgłoszenia do konkursu Rockowanie. Gramy Maanam
Zagraj z mistrzami
BEZPŁATNE WARSZTATY MUZYCZNE
Koncerty Rockowania
Poznaliśmy zwycięzcę „Rockowania w sieci”
Na drugim miejscu znalazł się zespół Hethet. Jury trzecie miejsce przyznało kapeli The Mind Seekers.
Warsztaty muzyczne w sieci
ROCKOWANIA W SIECI – startujemy!
ROCKOWANIE w sieci – zgłoś się!
„Rockowanie. Gramy Ciechowskiego”. Czas na oficjalne podsumowanie!
A wszystko rozpoczęło się weekendem mistrzowskim, który odbył się 28 i 29 września 2019 roku w Łódzkim Domu Kultury.
Uczestnicy mieli możliwość spotkania się z wybitnym realizorem dźwięku Radosławem Barczakiem, popularnym i doświadocznym dziennikarzem muzycznym Piotrem Metzem, a także przedstawicielami ZAiKSu. Poruszyliśmy niezwykle istotne tematy podczas spotkań z prowadzącymi, tj. relacja Artysta – Dziennikarz, czyli wszystkie najważniejsze kwestie związane ze współpracą artystów z mediami, jakie są oczekiwania medialnego świata. Kolejnym tematem była produkcja muzyczna, omówienie sposobów nagrywania partii instrumentalnych, mastering oraz to na co należy zwrócić uwagę podczas realizacji koncertu. Ostatnim tematem były kwestie związane z ZAiKSem. Dyrektor Oddziału łódzkiego wytłumaczył, jak poprawnie zgłaszać twórczość oraz jakie wynikają z tego korzyści dla artystów.
Warsztaty lokalne to kolejny etap „Rockowania”. Odwiedziliśmy cztery miejscowości gdzie pod okiem kadry trenerskiej uczestnicy mogli zgłębić wiedzę z zakresu techniki gry, umiejętności oraz analizy wzajemnych doświadczeń. Perkusiści, wokaliści, gitarzyści oraz klawiszowcy odwiedzili:
Sieradzkie Centrum Kultury w Sieradzu (25.10.2019),
Wieluński Dom Kultury w Wieluniu (5.10.2019),
Miejskie Dom Kultury w Opocznie (19.10.2019) oraz
Miejskie Centrum Kultury im. Wł St. Reymonta w Tuszynie (6.10.2019).
Jednym z ostatnich działań w ramach projektu była organizacja kolejnego weekendu z warsztatami mistrzowskimi, tym razem w Łódzkim Domu Kultury, które objęły praktyczne spotkania z muzykami. Uczestnicy poznali problematykę związaną z optymalizacją brzmienia, nowe techniki gry na instrumentach oraz emisję wokalną. Podczas finałowego weekendu odbył się również towarzyszący tematyce pokaz specjalny filmu „Obywatel Miłość”, który był darmową projekcją nowej produkcji dokumentalnej poświęconej sylwetce Grzegorza Ciechowskiego.
Ostatnim etapem projektu był wielki finał połączony z konkursem zespołów. Z nadesłanych zgłoszeń wybraliśmy 7 zespołów, które zaprezentowały finalnie dwa utwory z twórczości Grzegorza Ciechowskiego.
Zwycięstą konkursu został zespół Black Radio otrzymując nagrodę w wysokości 3000 zł. Drugie miejsce i 2000 zł przypadło zespołowi Mexyk, który otrzymał także nagrodę specjalną za „najlepszy performance” w postaci 400 zł. Trzecią nagrodę i 1000 zł otrzymał zespół Wasabi.
Zwieńczeniem tej edycji festiwalu był koncert zespołu Latające Talerze, który w dużej mierze przybliżył muzycznie twórczość Grzegorza Ciechowskiego.
Czy jesteście gotowi na kolejną edycję „Rockowania”?
My tak, szczegóły wkrótce!
Rockowanie Team.
Projekt dofinansowany ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura Interwencje” 2019.
Załączniki artykułu
Krzyk zwycięstwa
Radomszczańsko-częstochowski zespół INFEARNITE został zwycięzcą tegorocznej, szóstej edycji Festiwalu Muzycznego Rockowanie. Formację grającą ekstremalną odmianę metalu jurorzy docenili za muzyczną dojrzałość, konsekwencję, sprawność i siłę scenicznej prezentacji.
Do Infearnite powędrowała nagroda główna w postaci 2500 zł oraz sesji nagraniowej. Drugie miejsce zajęła warszawska grupa My Own Wasteland (nagroda – 1000 zł), a trzecie – Carol Markovsky z Makowa Mazowieckiego (500 zł).
Podczas finału festiwalu w Łódzkim Domu Kultury 12 kwietnia wystąpiły zespoły, które zostały wyłonione w lokalnych eliminacjach w Radomsku, Wieluniu, Bełchatowie, Skierniewicach, Kutnie i Łodzi. Poza zwycięzcami na scenie pojawiły się także Atme z Wrocławia, Bruklin i Konkubent z Łodzi oraz Vestige z Lublina. Jury przewodniczył Piotr Metz, dziennikarz muzyczny i prezenter Programu Trzeciego Polskiego Radia.
– Nie lubię konkursów, bo muzyka to nie zawody sportowe – zaczął Piotr Metz, ogłaszając werdykt jury. Rzeczywiście w tej dziedzinie trudno ocenić obiektywnie, kto był lepszy, kto gorszy. Można brać pod uwagę poziom muzycznego zaawansowania, instrumentalną wirtuozerię, pomysłowość aranżacji, sprawność wykonania, charyzmę wokalisty, ale i tak ostateczny werdykt będzie wypadkową subiektywnych wrażeń, jakie wykonawcy wywarli na członkach jury. Ktoś może dodać: – i tego, który z jurorów ma większą siłę przekonywania. A trzeba było obiektywnie ocenić zawodników, którzy w pewnym sensie startują w różnych konkurencjach, bo tak się złożyło, że każdy wykonawca prezentował (czasem skrajnie) odmienny styl muzyczny.
Trzeba przyznać, że olśnień, odkryć czy szczęk opadających na podłogę nie było. Wygrał zespół, który zrobił najlepsze wrażenie – klasyczna, czysta, choć ekstremalna propozycja. Infearnite to gęste, szybkie, ostre granie z growlującym (śpiewającym trudną, gardłową techniką) wokalistą. Trudna w odbiorze muzyka wymaga technicznej sprawności, zgrania, wykonawczej precyzji i to członkowie Infearnite mieli opanowane. Mimo sypiących się kaskad głośnych dźwięków dało się rozróżnić formę utworów, rytmiczne smaczki, współbrzmienia. Ich prezentacja była klarowna, a o to w tym gatunku niełatwo. Na uznanie zasługuje również wokalista, który po pierwsze nie dał się zagłuszyć ryczącym gitarom i perkusji, a po drugie wytrzymał ten morderczy dla aparatu głosowego wysiłek. To on w znaczącym stopniu kształtował przekaz. Słowem, panowie grają to, co lubią, nie przejmując się popularnością, i robią to dobrze.
Szczerością, swobodą i energią zaimponowało również trio My Own Wasteland poruszające się w klimatach ostrego alternatywnego rocka i nu metalu. To był występ pełen emocji kreowanych głównie przez śpiewającego gitarzystę o ciekawym mocnym głosie i dużych możliwościach wokalnych. Zresztą również żywiołowy basista zupełnie nieźle radził sobie w chórkach, aż szkoda, że nie można było posłuchać go więcej. Najsłabszy element koncertu to bębny – proste, siłowe. Wydaje się, że granie w trio wymagałoby większej finezji i myślenia.
Absolutnie niecodzienna propozycja zespołu Carol Markovsky przekonywała muzyczną dojrzałością. Przypomniał mi się big beat i folk lat 60. i 70. XX wieku – jak byśmy słyszeli Czerwone Gitary albo Niebiesko-Czarnych, trochę pobrzmiewały też klimaty The Doors. Mocną stroną tego występu były dobre aranżacje, sprawnie odegrany materiał i charyzmatyczny wokalista w hippisowskiej koszuli. Śpiewał czysto, ciekawym mocnym głosem i miałem wrażenie, że nie pokazuje pełni swoich możliwości. Widać było, że granie tego repertuaru, który trąci trochę myszką, sprawia im prawdziwą przyjemność. Cały czas zastanawiałem się, czego ci młodzi ludzie słuchają na co dzień, skoro bawi ich big beat.
Nie przekonał mnie otwierający koncert Atme, wyróżniony przez jury za spójność prezentacji scenicznej. Indiańsko-szamańskiego anturażu – wokalista malujący się białą farbą, etniczne bębny, pióra i amulety – nie wytrzymała muzyka, słaba aranżacyjnie, nieporadnie zagrana, „cienka” brzmieniowo. Czuło się, że muzykom zależy na zbudowaniu atmosfery, dramaturgii, ale według mnie to się nie udało, bo zaczęli od końca. Podstawą klimatu powinna być muzyka – dobrze skonstruowana struktura utworu, współpracujące ze sobą partie poszczególnych instrumentów, transowy rytm. Tego wszystkiego zabrakło, żeby emocje z ich głów trafiły do słuchaczy. Sytuację pogarszał wokalista, śpiewający z wysiłkiem i często nieczysto. Szamanom nie starczyło autorefleksji i wyobraźni muzycznej – dlatego nie pojawiła się magia.
Scenicznej magii nie udało się wykreować również Konkubentowi, choć z zupełnie innych powodów. Bluesrockowe utwory, zagrane z siłą i precyzją, aranże dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, świadomie kształtowane brzmienie, do tego dobry, dynamiczny wokal. To jednak za mało, by przekonać wszystkich członków jury, zrobić na nich wystarczająco dobre wrażenie. Może muzykom zabrakło pokory i potraktowali swój występ jak formalność, może zaważyły nieco pretensjonalne teksty, może mieli słabszy dzień.
Ale i tego poziomu nie osiągnął Bruklin – drugi łódzki zespół w finale Rockowania. Szkoda zupełnie niezłego wokalisty, bo nie dostał wsparcia od kolegów. Proste rockowe piosenki wymagały większego urozmaicenia aranżacyjnego, kombinowania z dźwiękami. A tymczasem gitary łupały akordy, bardzo często niepotrzebnie się dublując. Efekt był mało porywający. Z kolei Vestige przesadził z pomysłami tak jakby muzycy w każdym utworze chcieli zmieścić wszystkie znakomite brzmienia i riffy, które przyszły im do głowy. Zwariowali na punkcie elektronicznych zabawek, które grają za nich. Czasem w tym progrockowym graniu była energia, przestrzeń, ale wszystkie elementy nie składały się w całość spójną aranżacyjnie i dramaturgicznie. Słychać, że szukają różnych rozwiązań, ale nadmiar im zaszkodził – w rezultacie ich kompozycje stanowią tylko zlepek fajnych kawałków, przy których przy okazji blado wypadły wysiłki wokalisty.
To moje wrażenia po wysłuchaniu siedmiu finalistów VI Festiwalu Muzycznego Rockowanie organizowanego przez Łódzki Dom Kultury. Wymienione mankamenty nie przesłaniają jednak prostej radości z tego, że tylu młodym ludziom chce się grać, że mają w sobie energię, talent i siłę, by nad sobą pracować, że mieliśmy ich okazję posłuchać.
Bogdan Sobieszek
Załączniki artykułu

Za nami pierwszy finał projektu „Rockowanie. Muzyczny dialog pokoleń”. Mamy wyniki! Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z weekendu pełnego wrażeń!
Niedzielny koncert finałowy poprzedziły dwudniowe warsztaty dla młodych muzyków i kapel. Zajęcia i wykłady prowadzili Zbigniew Hołdys, Marek Wiernik, Hania Stach (wokal), Piotr Żaczek (bas) i Robert Luty (perkusja). Zadaniem zakwalifikowanych do finału wykonawców było zagranie własnych interpretacji dwóch utworów Roberta Brylewskiego: „Centrali” i drugiej kompozycji wylosowanej spośród zaproponowanych przez organizatorów. Występy uczestników konkursu oceniało jury w składzie: Zbigniew Hołdys, Hania Stach, Piotr Żaczek, Robert Luty, Konrad Jeremus i Bogdan Sobieszek.
Pierwsze miejsce zdobył zespół MEXYK za wykonanie utworów „Centrala” i „To co czujesz” zespołu Brygada Kryzys. W nagrodę otrzymali 3 tys. zł. Drugie miejsce oraz 2 tys. zł jurorzy przyznali zespołowi Konkubent (jako drugi zagrali utwór „Skarb” formacji 52um), a trzecie (tysiąc zł) – przypadło zespołowi Peace Maker („Nasza kultura” z repertuaru Izraela).
Pozostali uczestnicy to: Kohuse („Niezwyciężony” Armia), Syndrom („Przestań śnić” Brygada Kryzys), Lunatycy („Aguirre” Armia), The Bimbears („Płonie Babilon” Izrael), Walczak Band („Gdzie ja tam będziesz ty” Armia), Dore Burning („Mam dość” Kryzys), Crimson Lips („Powstańcie wojownicy” Izrael), Hope Fully Free („67 mil” Falarek Band).
Druga część warsztatów mistrzowskich jeszcze przed nami! Dlatego już serdecznie zapraszamy w listopadzie!
Dziękujemy również wszystkim partnerom projektu, bez Was nie byłoby to wszystko możliwe!
– Miejsckie Centrum Kultury w Bełchatowie
– Miejski Dom Kultury w Radomsku
– Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach
– Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim
– Wieluński Dom Kultury
Projekt został dofinansowany ze środków Minsterstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Rockowy skowyt V edycji!
Wrocławski zespół Skøv został laureatem piątej edycji festiwalu Rockowanie, która zakończyła się w piątek (20.04.2018) w Łódzkim Domu Kultury. Jury pod przewodnictwem Zbigniewa Hołdysa drugą i trzecią nagrodę przyznało łódzkim formacjom Mexyk i Aether.
Zwycięzcy otrzymali 2,5 tys. zł, ekspresową sesję nagraniową w Radiu Łódź oraz promocyjną sesję zdjęciową. Bardzo młodzi muzycy z Wrocławia grają szybki metal progresywny z elementami metalcore z wokalistą wykrzykującym angielski tekst w postaci tzw. screamów albo growlów. Mimo dość ekstremalnej propozycji ujęli jurorów precyzją wykonania skomplikowanych struktur muzycznych, ciekawymi współbrzmieniami i autentycznym zaangażowaniem.
Pretendentem do zajęcia pierwszego miejsca był także Mexyk. Jego siłą jest przekaz wyrażający bunt wobec polskiej rzeczywistości. To rzadkość na krajowej scenie muzycznej od lat 80. XX wieku. Muzycy zespołu Mexyk zabierają głos, nie godząc się na to co dzieje się w polityce i życiu społecznym. Śpiewają autentyczne teksty na przykład o tym, że telewizja kłamie. Jakby historia zatoczyła koło – poetyka buntu i zaangażowania znów jest na czasie. Niestety jako słabość łódzkiej formacji jury uznało brak oryginalności. Jego propozycja pod względem muzycznym jest kopią dokonań jednego konkretnego zespołu – Rage Against the Machine. Dlatego ta muzyka, choć porywająca, odegrana z polotem i bez zarzutu, ma siłę, ale razi wtórnością odtwarzanych patentów tak charakterystycznych dla amerykańskich klasyków. Dlatego tylko drugie miejsce i tysiąc złotych nagrody. Jednak Marcin Tercjak, reprezentujący Radio Łódź, zapewnił, że postara się umożliwić zespołowi realizację ekspresowej sesji nagraniowej.
Zdobywcy trzeciego miejsca – Aether – to z kolei entuzjaści progmetalowych piosenek o wikingach, zwolennicy muzycznej stylizacji w klimatach skandynawskich. Pozostałe zespoły, które pojawiły się w finałowym koncercie Rockowania: bluesrockowy Graphotype (Warszawa), poprockowa Folya (Kielce), grindcore’owy Jitterflow (Pruszków) i nieco kabaretowy Egzotyczny Dandys Paryskich Bulwarów (Kraków).
Podczas finału piątej edycji Rockowania nie było olśnień ani ważnych odkryć. Była za to muzyczna różnorodność i zupełnie niezły poziom, choć i tym razem nie objawił się żaden wirtuoz rockowego instrumentarium. Muzyka rockowa już jakiś czas temu niesłusznie trafiła do niszy. Tym bardziej ważne dla jej rozwoju są takie imprezy jak Rockowanie.
Załączniki artykułu
IV EDYCJA FESTIWALU ROCKOWANIE
W finale tegorocznego Rockowania, który odbył się 21 maja w Łódzkim Domu Kultury, znalazły się również kapele: Chopin Died z Wołomina, Vermis z Łodzi, KT Greek z Warszawy i Belhaven z Bełchatowa. Finałowa siódemka została wyłoniona w trakcie koncertów eliminacyjnych zorganizowanych w Skierniewicach, Radomsku, Wieluniu, Bełchatowie, Kutnie i Łodzi. Ich występy oceniałem w towarzystwie Tomasza Sobczaka, Michała Padkowskiego, Konrada Jeremusa i Kuby Wielgusa. Choć kolejność była efektem losowania, tak się złożyło, że na muzyczne objawienie musiałem czekać niemal do końca koncertu. Wcześniej dominowało mało wyrafinowane granie najczęściej oparte na robieniu gitarowego hałasu. Trudno było doszukać się w tym pomysłu, instrumentalnej finezji, klarownych aranży, słowem – mało było w tym muzyki, która mogłaby zaintrygować słuchacza.
Zaczął Chopin Died z melodyjnym rockiem i szerokim gestem traktowaną przesterowaną gitarą, która z basem miała stawiać ścianę dźwięku. Miała, ale nie było efektu, bo wszystko przykryły strasznie hałasujące bębny. Z melodiami też było różnie – ciekawie pomyślanym liniom nie zawsze mógł sprostać śpiewający gitarzysta. Potężny wokal był za to mocną stroną miejscowej kapeli Vermis, uprawiającej ostry metal. Nic poza nim nie zasługiwało jednak na wyróżnienie. W chwilach, gdy cichły pudełkowato charczące gitary, nie zostawało nic, a naiwna melodyjka grana na czystym brzmieniu obnażała słabość gitarzysty. Niekorzystny kontrast tworzyły wypuszczane co pewien czas sample – o niebo lepiej brzmiały gotowe dźwięki niż to co, robili na scenie muzycy Vermis.
Solidne grany metal zaprezentował zespół P.A.G.E. W ich kompozycjach wszystko było dopracowane i odpowiednio poukładane. Kwintet brzmiał naprawdę profesjonalnie. Była w tym moc i świadomość tego, co się robi, porządny (choć bez fajerwerków) wokal operujący niuansami, co w takiej muzyce nie jest sprawą łatwą. Panowie zdobyli się na oryginalność, wykonując metalową pieśń do słów „szkolnego” wiersza Leopolda Staffa „Deszcz jesienny”. Świadomości brakowało za to zespołowi KT Greek. Wydaje się, że jakiś pomysł na siebie państwo mają, ale nie wiedzą, jak go zrealizować. Podstawę stanowi gęsto grający bas. Ciekawej przestrzeni nie jest jednak w stanie zbudować rachityczna gitara bez brzmienia, bez umiejętności. Przez tą nijakość nie przebija się również popowy śpiew wokalistki. W czterech utworach trafiło się kilka momentów, w których coś zaskoczyło i na chwilę mnie zaintrygowało. Muzyków czeka więc sporo pracy, by takich chwil pojawiało się jak najwięcej.
Wystylizowana na czarno wokalistka była była „jasnym” punktem oscylującego wokół gotyckiego rocka zespołu Belhaven. Niestety jej mocny głos ginie w chaosie bałaganiarsko zaaranżowanych kompozycji. Brakuje przede wszystkim klimatu tak istotnego w „gotyku”, dramaturgii i klarowności muzycznej struktury. Hałaśliwe klawisze nakładają się na gęstą, toporną gitarę i grającą bez finezji perkusję. Koniecznie trzeba to wszystko uporządkować, by z każdego utworu powstała emocjonująca, tajemnicza muzyczna opowieść.
Po tych pięciu występach wreszcie ze sceny popłynęła muzyka, a stało się to za sprawą młodziutkich wykonawców (z gimnazjum i liceum) tworzących od niespełna roku zespół The Gentleman. Zaimponowali mi przede wszystkim kulturą muzyczną. Wreszcie pojawiła się przestrzeń i świadome operowanie środkami wyrazu. Filar tej propozycji stanowi sprawny gitarzysta grający na gitarze akustycznej oraz wokalista o lirycznym ciekawym głosie, który dawał sobie radę również w mocniejszych partiach. To popowo-folkowe granie było bardzo przekonujące, choć trafiły się również i mankamenty. Poza tym muzycy zaprezentowali tylko jeden utwór autorski, korzystając z coverów, czyli sprawdzonych cudzych kompozycji. Choć zrobili to naprawdę fachowo, trudno ich porównywać z grającymi własne utwory konkurentami.
W pełni zawodowy występ dał za to Radio Slam. Uderzył ostro i porwał mnie. To była kwintesencja rockowego grania – autentycznego, żywiołowego z nutą szaleństwa, bez fałszu i robienia czegokolwiek na siłę. Od początku czuło się, że ta muzyka przede wszystkim niesie zespół, a emocje wykonawców udzielają się słuchaczom. Dopiero to „skromne” trio postawiło ścianę dźwięku. Instrumenty znakomicie się uzupełniały, wspólnie budując motorykę utworów oparta przede wszystkim na świetnej niezwykle dynamicznej grze bębniarza. Klimatem Radio Slam bliski jest Nirvany czy Foo Fighters, ale gitarzysta-frontman gra w bardzo oryginalny sposób, choć momentami słychać szkołę Jimmy’ego Hendriksa w najlepszym transowym wydaniu. Równie ważny jak instrumenty jest wokal, który nadaje całości charakteru. Śpiew frontmana jest melodyjny, żywiołowy aż do granic histerii. Radio Slam podczas koncertu przypomina rozpędzoną, zrywającą się do biegu i zwalniającą maszynerię, wciąż kipiącą energią. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że to Radio Slam był gwiazdą wieczoru, a nie występujący na finał festiwalu zespół Tune.
Organizujący Rockowania Michał Karkusiński podczas wręczania nagród dziękował wszystkim kapelom, podkreślając, że nie o rywalizację tu chodzi. Najważniejsza jest muzyka rockowa, która w ostatnich latach zeszła do podziemia. Może dzięki takim imprezom jak Rockowanie ta muzyka przetrwa.
W powyższym tekście zamieściłem swoje prywatne wrażenia i refleksje, które nie powinny być utożsamiane ze stanowiskiem jury festiwalu i opiniami pozostałych jurorów.
Bogdan Sobieszek
Foto: Dariusz Śmigielski































